poniedziałek, 5 grudnia 2011

UFO w Niemczech

Zagadkowe światła nad Greifswaldem w Niemczech w sierpniu 1990 roku

              24 sierpnia 1990 r wielu świadków miało możliwość obserwacji świetlnych kul niedaleko miejscowości Greifswald. Zjawisko to trwało dość długo, dlatego udało się wykonać zdjęcia a nawet nagrać filmy.
UFO
Zdjęcie z Greifswaldu

Między godziną 20:30 a 21:00 ukazały się na niebie 2 grupy świateł, każda z nich składała się z 7 świecących kul, pierwsza grupa przypominała literę "Y".
              Światła zauważyło czterdziestu uczniów oraz nauczyciel spędzający ferie w Mukran w Rugii podczas wieczornego ogniska. Wyglądało to jakby te wymieniały się między sobą małymi błyskami (obiektami?), same kule poruszały się także niezależnie od siebie. Obiekty znajdowały się pod zasłoną chmur, które znajdowały się na wysokości 2500 i 6000 m. Obiekty sprawiały wrażenie, jak gdyby poruszały się razem z wiatrem w południowo-zachodnim kierunku.
              Gdy po 15 minutach pierwsza grupa świateł zniknęła, druga pozostała widoczna przez następne 15 minut. Inny świadek w miejscowości Greifswald, który jest pilotem, tak to opisał:

"Widziałem jak z pewnej odległości leciała kula światła prosto w kierunku formacji, ta kula jednak nie świeciła tak jasno jak inne, leciała bardzo szybko - mogę szacować na przynajmniej szybkość dźwięku, ale prawdopodobnie była 3 lub 4 razy szybsza niż dźwięk. Gdy wleciała w formację kul, zatrzymała się raptownie, a jasność jej przybrała intensywność pozostałych kul".


Zestaw filmów pokazujących kule nad Greifswaldem

              Rodzina Ladwig to następni świadkowie zjawiska. Według nich, parę mniejszych obiektów oddaliło się od formacji i zatrzymało się na chwilę, by znów powrócić.
O godzinie 20:47 świadkowie obserwowali, jak paręset metrów dalej od formacji na tej samej wysokości coś zabłysnęło. Błysk przypominał światłem pocisk ziemia-powietrze. Możliwe, że w tym rejonie odbywały się manewry wojska NRD.
              Około godziny 21 obiekty jeden po drugim zaczęły gasnąć, 5 minut później pojawiły się znów na niebie, jednak trochę dalej, w kierunku północno-wschodnim, i znów w tej samej formacji, trochę jaśniejsze niż przedtem. Z Poseritz w Rugii, fizyk pan Schwendhelm obserwował razem z żoną, jak grupa świateł około godziny 21 zgasła. Gdy ostatni obiekt zniknął, postanowił kontynuować swoją podróż.

"Gdy tylko ruszyliśmy samochodem, pojawiły się na nowo, dokładnie w tej samej formacji, ale jakby jaśniej świeciły, może były bliżej? Wyglądały jak lampy, które po zapaleniu zyskują na intensywności światła".

Zaskoczony znów zatrzymał samochód, żeby przez następne 10 minut obserwować to zjawisko, aż w końcu bez zmiany formacji światła zniknęły.
Z pola namiotowego w Prora inny świadek obserwował to w ten sposób:

"Chwilę później po wygaśnięciu pojawiły się na nowo ale już nie dokładnie w tym samym miejscu, lekko przesunięte, była to grupa z 6-7 świateł..."

Nawet w 100km oddalonej Nowej Brandenburgii widziano to zgaśnięcie a potem pojawienie się świateł na nowo.

Wojna o flary

              Ilobrand von Ludwiger, szef grupy MUFON-CES, oraz inni członkowie tego zespołu zbierali materiały o tym przypadku. Nie było to łatwe ze względu na słabe połączenia telekomunikacyjne. Był to rok 1990, krótko po upadku muru berlińskiego. Żeby skontaktować się z MUFON-em, świadkowie musieli dzwonić z budek telefonicznych, często przeliczając się w kosztach, ponieważ rozmowy "na zachód" były nadal bardzo drogie i dlatego niejedna relacja została przerwana przed czasem, o czym szef grupy CENAP Wener Walter wspomina z humorem.
              MUFON-CES zwrócił się z zapytaniem do wojska czy ktokolwiek posiadał tak długo palące się flary. Były komendant sił powietrznych Berger oświadczył, że armia rosyjska w tym czasie już wycofała stamtąd swoje wojska, a wojsko NRD nie posiada pocisków oświetlających które palą się dłużej niż 15 minut.
              Także grupa CENAP, która bada zjawisko fenomenu UFO, od początku była zainteresowana tym przypadkiem. Udało im się zebrać relacje od paru naocznych świadków, w tym takie, które mogłyby wyjaśniać, co wtedy zaszło.
              Steffen Picholek z Greiswaldu pływał w tym czasie ze swoimi rodzicami jachtem w pobliżu zagadkowych świateł. Swoim aparatem fotograficznym usiłował je sfotografować, ale ze zdjęć nic nie wyszło. Jego rodzice komentowali między sobą, że to wojskowe światła, które mają uchodzić jako cel.
              Także pani Peitersen była tego zdania, co więcej, miała ona widzieć błyski pomiędzy kulami oraz trochę na lewo od nich. Dla niej była to eksplodująca amunicja.
              Pan Kollath jest szyprem kutra i owego wieczoru był na morzu. Płynął w kierunku Rygi, gdy w zenicie zobaczył coś, co mu było od dawna znane - świecące race na spadochronach "może szwedzkiej albo polskiej marynarki, takie coś mieliśmy tutaj już częściej, wiem że w gazetach piszą że to UFO, ale to bzdura, takie światła widziałem już kiedyś niedaleko Bronholmu".
              Dr. med. Lüder Stock był owego wieczoru także swoim jachtem w okolicy Greiswaldu. Miał on widzieć, jak z pokładu statku wojskowego armatami wystrzeliwano coś, co później zaświeciło się na niebie i na ogromnych spadochronach zawisło nad morzem.
              W następnym wywiadzie dla MUFON-u ów lekarz nie potwierdził, jaki statek widział, ale według niego jest to jedyne racjonalne wyjaśnienie. Dla CENAP-u sprawa była rozwiązana - nic innego jak flary były odpowiedzialne za rzekome UFO i na tym skończyły się ich poszukiwania.
              W poszukiwaniu takich pocisków oświetlających Ilobrand von Ludwiger zwrócił się do biura sił powietrznych w Kolonii z zapytaniem, kto posiada takie świecące kule na spadochronach. W odpowiedzi usłyszał, że Bundeswehra nie potrzebuje ani nie posiada takich pocisków. Inny członek MUFON-u wypytywał o to samo różnych kapitanów z grupy Ratowania Rozbitków. Kapitan Uwe Kröger po zobaczeniu materiałów powiedział, że nie są to flary, jakich używa wojsko niemieckie. Kapitan Schumacher stwierdził, że przy wojskowych flarach można bez problemu rozpoznać zawieszone nad nimi spadochrony.
              CENAP w swoim oświadczeniu wskazał firmę Silbermühle jako dostarczyciela takiej amunicji. Podczas rozmowy z MUFON przedstawiciel firmy wskazał na fakt, że ich produkty palą się 10 minut. Gdyby je wyposażyć w komponenty, które są w stanie utrzymać się świecąc przez 20 minut, cena tych kul (wszystkich kul na filmie) wzrosłaby z 8 000 na 50 000 marek niemieckich.
              Ilobrand von Ludwiger w czasie swojej pracy zawodowej miał okazję rozmawiać w Moskwie z komendantem łodzi podwodnej dr Władymirem Aszaszą, ten nie znał jednak flar, które palą się dłużej niż 10 minut. Według niego, nawet gdyby wojsko rosyjskie posiadało takie drogie pociski, to ze względu na wysokie koszty raczej nie odpalaliby 14-tu sztuk.
              Po nadaniu w telewizji programu, w którym omawiano przypadek z Greifswaldu, zgłosiło się małżeństwo, które 13 sierpnia 1994 r w Pissuri na Cyprze miało możliwość zobaczenia bardzo podobnych świateł jak te z Greifswaldu.

"Siedem świateł stało nieruchomo na niebie, gdy nagle jedna wystrzeliła z nich tak szybko, że można było zobaczyć pozostawioną białą linię na trasie jej lotu. Kula ta zatrzymała się na moment żeby powrócić z powrotem do formacji, inne kule robiły to samo, w lewo, w prawo w górę, odlatywały i wracały z powrotem".

               W 1998r. MUFON otrzymał nagranie małżeństwa, które 5 lat wcześniej na wyspie Uznam spędzało urlop. Z hotelowego balkonu udało im się nagrać dwie formacje, które wyglądały tak samo jak te z Greifswaldu. Tym razem obie grupy kul znajdowały się co najmniej godzinę na niebie, może nawet 90 minut, także tym razem mniejsze obiekty oddalały się od formacji by za chwilę powrócić. Szkoda tylko, że owe małżeństwo pozostawiło na taśmie tylko minutę nagrania tych kul, a resztę skasowało.
UFO
Zdjęcie z wyspy Uznam z 1993 r
              Podobne zjawisko zauważono miesiąc później, 22 czerwca, pomiędzy 22:30 a 22:45 nad Mrzeżynem koło Kołobrzegu. Pan J. Ksrodski sfilmował to zjawisko z balkonu swojego mieszkania. Niestety, świadek nie użył statywu i 5-cio minutowy film nie pokazuje w pełnej świetności tego zjawiska. Badania MUFON-u potwierdziły, że jeden z mniejszych obiektów oddzielił się od większego. Świadek obserwował, jak 10 do 12-tu większych obiektów były okrążane przez trzy mniejsze.
UFO
Zdjęcie z Mrzeżyna

              W późniejszym okresie doszły nowe, podobne obserwacje. 14 czerwca 1994 r w pobliżu Sassnitz obserwowano świetliste kule, które leciały w kierunku horyzontu. W pobliżu nie zauważono statków.
              Teoria o flarach, które wykorzystuje marynarka czy to polska, niemiecka czy rosyjska, na wodach Bałtyku, miała swoich wyznawców od samego początku zdarzeń nad Greifswaldem. Dokładnie dziewięć lat później, 24 sierpnia 1999 r, nad Szwajcarią sfotografowano podobne światła. Świadkowie obserwowali na wysokości 2500-35000 m formację o wyglądzie kiści winogron. Obserwacja miała miejsce o 19:00 i trwała 41 minut.
UFO
Zdjęcie ze Szwajcarii
W grudniu 1995 r przekazano materiały instytutowi Max-Plancka, który zajmuje się aeronomią w Lindau, z prośbą o możliwe wyjaśnienie. Do dzisiaj nie udało im się rozwiązać tej zagadki.

Opracował: Arek
Na podstawie:
http://www.mufon-ces.org/text/deutsch/greifswald.htm
http://cenap.alien.de/greifswald/greifswald2.htm

"Zagadkowe światła nad Greifswaldem w Niemczech w sierpniu 1990 roku" na Paranormalium

Brak komentarzy: